Potem była podróż przez rzekę, na lewą stronę Wisły i na południe, na Mokotów. W końcu Gloria była w domu.

Pobrykała, zrobiła rekonesans, zjadła, napiła się, schrupała marchewkę (co tam wypasione gryzaki, jak marchewki są i chrup^ące i słodziutkie:-) i...zasnęła na kanapie. Spała do rana, pochrapując. A rano przemieściła się na łóżko. Tu też spało się fajowo.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz